Adobe Photoshop od lat dominuje w świecie edycji graficznej, a wprowadzenie narzędzia Generative Fill w 2023 roku wzbudziło duże zainteresowanie. Dzięki sztucznej inteligencji Adobe Firefly możemy za jego pomocą dodawać, usuwać lub modyfikować elementy obrazu, posługując się poleceniami tekstowymi. Brzmi to obiecująco, jednak w praktyce szybko okazuje się, że narzędzie ma swoje ograniczenia. Poniżej przybliżymy sposób działania Generative Fill, jego możliwości z perspektywy retuszerów oraz powody, dla których wciąż wymaga dopracowania.

Jak działa AI w Photoshopie? Czym jest Generative Fill?
Generative Fill to narzędzie oparte na generatywnej AI, które pozwala nam wypełniać wybrane obszary obrazu treścią zgodną z kontekstem lub podanym opisem. Analizuje ono otoczenie, by wygenerować elementy pasujące do zdjęcia – od oświetlenia po perspektywę. Możemy też użyć go w inny sposób: zaznaczając cały pusty dokument (Cmd+A na Macu lub Ctrl+A na PC), wygenerujemy od zera kompletny obraz na podstawie opisu – choć w praktyce wyniki często nas rozczarowują, brak im spójności czy szczegółowości. Technologia ta, napędzana przez Adobe Firefly i wytrenowana na zasobach Adobe Stock, pojawiła się w wersji beta w maju 2023 roku, a teraz możemy korzystać z niej w stabilnej wersji jako subskrybenci Creative Cloud. Jako retuszerzy rzadko dostajemy coś nowego w aktualizacjach Photoshopa – Generative Fill z pewnością jest krokiem naprzód, choć wciąż daleko mu do ideału.

Jak działa Generative Fill?
Proces korzystania z tego narzędzia jest dla nas dość prosty:
1. Wybór obszaru
Używając narzędzi selekcji, takich jak Lasso czy Selection Brush, możemy zaznaczyć fragment obrazu, który chcemy edytować.
2. Uruchomienie Generative Fill
Opcja ta pojawia się na pasku kontekstowym lub w menu Edit > Generative Fill.


3. Wprowadzenie opisu
W oknie dialogowym możemy wpisać tekst, np. „drzewo w lesie”, choć w praktyce uzyskanie pożądanego efektu tą metodą często nas rozczarowuje. Z doświadczenia wiemy, że lepiej zostawić pole puste, dając Photoshopowi wolną rękę.
4. Generowanie wariantów
Po zatwierdzeniu dostajemy trzy propozycje widoczne w panelu Properties. Teoretycznie wybór spośród nich brzmi dobrze, ale w praktyce rzadko mamy dylemat – zazwyczaj tylko jedna wersja nadaje się do użytku.
5. Dalsza edycja
Wynik zapisuje się na warstwie generatywnej, co pozwala nam na dalsze poprawki – a te są niemal zawsze potrzebne.

Możliwości i ograniczenia dla nas, retuszerów
Wypełnianie generatywne miało być dla nas przełomem, ale jego działanie często pozostawia wiele do życzenia. Jakość generowanego obrazu nierzadko nas rozczarowuje, zwłaszcza gdy zaznaczamy większe obszary – AI nie radzi sobie z zachowaniem spójności i szczegółowości. Problemy pojawiają się też z wiernym odwzorowaniem tekstury; wygenerowane fragmenty rzadko pasują idealnie, co zmusza nas do sięgania po inne metody, jak stempel czy ręczne malowanie.

Oryginał.

Ten sam fragment wygenerowany przez Generative Fill.
Wprowadzanie opisu w okienku dialogowym również nie spełnia naszych oczekiwań. Zamiast precyzyjnie realizować polecenia, narzędzie generuje wyniki, które często mijają się z naszymi zamierzeniami – w efekcie zwykle lepiej zostawić pole puste i zdać się na domyślne wypełnienie kontekstowe. Choć Generative Fill bywa dla nas przydatne, nie jest cudownym rozwiązaniem. To, co wygeneruje, prawie zawsze wymaga od nas dopracowania – od korekty krawędzi po poprawę detali.

Praktyczne zastosowania z zastrzeżeniami
Poniżej przedstawiamy trzy główne zastosowania omawianego narzędzia oraz związane z nimi ograniczenia.
1. Usuwanie elementów
Możemy za jego pomocą pozbyć się drobnych obiektów, ale przy większych fragmentach tło często wygląda nienaturalnie.
2. Wypełnianie tła
Rozszerzanie obrazu jest możliwe, lecz jakość spada proporcjonalnie do wielkości obszaru.
3. Dodawanie obiektów
Generowanie nowych elementów brzmi świetnie, ale trudności z opisami i teksturami ograniczają nam jego użyteczność.
Zalety i wady Generative Fill
Zalety:
- Przydatność – dla nas, retuszerów, to jedno z nielicznych nowych narzędzi w Photoshopie.
- Trzy warianty – możliwość wyboru spośród propozycji to plus, choć rzadko wszystkie są użyteczne.
- Warstwy- nieniszcząca edycja ułatwia nam poprawki.
Wady:
- Jakość – słaba przy większych obszarach i niskiej rozdzielczości.
- Tekstury – trudności z ich odwzorowaniem zmuszają nas do dodatkowych metod.
- Precyzja – opisy tekstowe rzadko dają efekt, którego oczekujemy.
- Niedopracowanie – narzędzie wymaga od nas ręcznych poprawek, co podważa jego „magię”.
Wskazówki dla nas, retuszerów
Aby wycisnąć z Generative Fill jak najwięcej, warto skupić się na małych obszarach – tu wyniki są dla nas bardziej akceptowalne. Zamiast polegać na opisach, lepiej pozwolić AI działać samodzielnie. Po wygenerowaniu dobrze jest od razu przejść do ręcznej korekty, bo bez tego efekt rzadko nadaje się do użytku.
Przyszłość Generative Fill
Adobe wciąż rozwija swoje narzędzia AI, więc możemy mieć nadzieję, że Generative Fill zyska na precyzji i użyteczności. Na razie jednak pozostaje dla nas ciekawostką – przydatną, ale niedopracowaną. Jako retuszerzy, przyzwyczajeni do żmudnej pracy, możemy docenić jego potencjał, lecz nie zastąpi on naszych tradycyjnych technik. Wypełnianie generatywne otwiera przed nami pewne możliwości, ale daleko mu do samodzielnego rozwiązania – to raczej punkt wyjścia do dalszej, manualnej pracy.
